Normy jakości powietrza

Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 24 sierpnia 2012 r. w sprawie poziomów niektórych substancji w powietrzu określa m.in.

poziomy dopuszczalne dla niektórych substancji w powietrzu, zróżnicowane ze względu na ochronę zdrowia ludzi oraz ochronę roślin, jak również

poziomy informowania dla niektórych substancji w powietrzu i poziomy alarmowe, których nawet krótkotrwałe przekroczenie może powodować zagrożenie dla zdrowia ludzi.

W rozporządzeniu ustalona jest dopuszczalna wartość dla PM10 dobowa (50 µg/m3) i roczna (40 µg/m3). Ponadto dwa kolejne poziomy, tj. informowania i alarmowy wynoszą kolejno 200 i 300 µg/m3 (w rozrachunku dobowym). Przebywanie wówczas na otwartej przestrzeni miałoby poważne konsekwencje dla naszego zdrowia i życia. Dla przykładu Unia Europejska i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ustanowiły wyłącznie jeden poziom stężenia pyłu PM10 na 50 µg/m3, powyżej którego zagrożone jest nasze zdrowie.

Lepszemu zrozumieniu zjawiska służy tzw. wspólny indeks jakości powietrza CAQI:

„Na naszej platformie korzystamy z CAQI (Common Air Quality Index) – jest to wskaźnik godzinowej jakości powietrza. Jego wartość informuje o tym, jak czyste lub zanieczyszczone jest powietrze, a także jak oddychanie nim wpływa na zdrowie. Skala europejska (CAQI) składa się ze wartości od 0 do 100. Im wyższa wartość wskaźnika, tym większe ryzyko zaistnienia negatywnych symptomów zdrowotnych i złego samopoczucia. (…) po przekroczeniu tej wartości przyjmuje się liniowy wzrost zanieczyszczeń. Więc tak, niestety ten wskaźnik może przekraczać wartość 100 i niestety obserwujemy to, że czasem się tak dzieje.” (za: zespół Airly; www.airly.eu)

„(…) w Polsce jak dotychczas nie ma wytycznych odnośnie stosowania konkretnego wskaźnika (…). Indeksem tym posługuje się także Europejska Agencja Środowiska w ramach systemu udostępniania informacji o jakości powietrza Eye On Earth.” (za: klimat.imgw.pl)

I tu nasuwa się myśl …

Każdy z nas odczuł niedawną siłę wiatru czy wiosenno-letnie intensywne opady deszczu wywołujące podtopienia. Gdyby w tych przypadkach bazować wyłącznie na uśrednionych wartościach dobowych to moglibyśmy czasami mylnie zaniżyć skalę zjawiska. Na szczęście oprócz wartości dobowych analizowane są odczyty godzinowe, a nawet dziesięciominutowe z maksymalnymi i minimalnymi wartościami opadów czy siły wiatru. Dopiero takie podejście daje pełny obraz zjawiska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *